Łączna liczba wyświetleń

Pomóżmy zwierzętom

Translate

piątek, 20 lutego 2015

Wielki powrót

Oj długa przerwa się zrobiła. A wszystko przez mistrzostwa świata w siatkówce. Spędziłam prawie miesiąc w Polsce. Najpierw Warszawa, Katowice , potem Łódź, by wrócić na finały do Katowic. Urlop przewspaniały, bo uwieńczony dwoma medalami. Złoty dla Polski i brąz dla Niemców. Pokażę jedno zdjęcie - to dla mnie najważniejsze. Czekałam długo, by dorwać ich obu w tym samym czasie jednym miejscu.
 oto moi ulubieńcy,

 przyjaźń polsko niemiecka
Krzyś Ignaczak i Georgy Grozer
a w środeczku szczęśliwa ja

Potem długo nie umiałam się pozbierać i nie chciało mi się nadrabiać zaległości w pokazywaniu moich dziergadeł. A trochę tego powstało od lipca.
Wracam na bloga, bo naprawdę jest powód. Otóż wydziergałam obrus 100x150cm na drutach. Naoglądałam się serwet biety i też chciałam spróbować swych sił. Na początek na celownik wzięłam mniejszą serwetkę. Oto ona
48cm średnicy, kordonek z Lidla, druty 4,5 Karbonz KnitPro

Zachęcona powodzeniem zabrałam się za większą. To było prawdziwe wyzwanie. Prawie miesiąc dłubania, ale warto było
to pierwszy element
Trochę ażur jeszcze nieładny, dziury za duże, ale z upływem nitki oczka były coraz ładniejsze. Takich elementów zrobiłam sześć. Kolejno łączyłam je za pomocą igły i przekładaąam na długaśną żyłkę. A właściwie dwie połączone. Tu ukłon w stronę KnitPro, za druty z wymiennymi żyłkami. Bez tego ani rusz. Jak już wszystki sześć elementów było na żyłce, zostało tylko wykończyć borderem. Potem uprać, wykrochmalić, zblokować...

do tego celu kupiłam styropianowe kasetony i złączyłam je taśmą
sfotografować, zapakować ładnie i wysłać teściowej. To ona właśnie zażyczyła sobie obrus. Nawet się nie spodziewa, że zrobiłam go na drutach. Ciekawa jestem jej reakcji.
oto on w całej okazałości


 i w szczegółach




Zrobiłam też z kordonka lidlowskiego. Wyszło 367g. Druty 3 drewniane KnitPro z wymiennymi końcówkami. 

a tu wzór i opis
A w wieczornym dzierganiu towarzyszyły mi nasi nowi lokatorzy Eddy i Samo

To już wszystko na dzś. Zaległości postaram się pokazać w najbliższym czasie


czwartek, 24 lipca 2014

Wymianka i blezer

Mogę pokazać już prezenty wymiankowe z forum maranciaki.pl . Moją ofiarą była jarka. Przygotowałam dla niej dwa drobiazgi.
Koralikowy naszyjnik
Lekki szaliczek
Do tego kilka innych przydatnych dodatków no i koniecznie naleweczka
Ja dostałam chustę, motylka i słoiczek konfitur od nismon




I udało mi się wreszcie skończyć mój blezer, o którym już pisałam tutaj
Zdjęcia na Balbinie, bo nie ma mi kto zdjęć zrobić




Powstał z super nitki Lana Grossa Secondo. To mieszanka bawełny z jedwabiem. Włóczka dla doświadczonych dziergaczek, bo gdy uciekło oczko, to bieda wielka, prucie też niewskazane, bo późniejsze łapanie oczek praktycznie niewykonalne, bo nić bardzo śliska, ale efekt końcowy wart trudów. Wykonałam według tego opisu drutami KP karbonz 4,5







sobota, 12 lipca 2014

Bransoletka black & white i wyjazd do Krakowa

Jakiś czas temu powstała taka oto bransoletka.
 Obiecałam mojej fryzjerce, że zrobię specjalnie dla niej bransoletkę. Absolutnie nie chciała mi zdradzić, jakich kolorów powinnam użyć, by trafić w jej gust. Postanowiłam więc zrobić prosty mix bieli z czernią. Dotatkiem jest srebrny wzorek.Tak wygląda gotowe dzieło



Koraliki 2,6mm z zapasów Rayher. Białe, czarne i srebrne.

Nadarzyła się okazja, by wręczyć nowej właścicielce, bo wybrałam się na otwarcie hali w Krakowie. Nie mogło mnie przecież brakować na meczu Ligi Światowej Polska - Brazylia. Zahaczyliśmy więc o Zabrze. Parę fotek spod hali
 Pełna pozytywnej energii przed...
 i padnięta po...
Muszę przyznać, że hala robi ogromne wrażenie. A w wielu halach Europy miałam  okazję kibicować... Świetny obiekt, szkoda, że nie zagrają tam Polacy meczy grupowych. Wrocław to nietrafiony pomysł. Mecz skończył się zasłużonym zwycięstwem naszych siatkarzy 3:1. Jednym słowem wyjazd całkowicie udany



niedziela, 6 lipca 2014

Trochę o moim psie

Oj dawno mnie tu nie było...i to nie dlatego, że nic się nie działo i nie mam niczego do pokazania... Po prostu mi się nie chciało. A cały ten mój brak chęci wziął się od straty mojego psa. Ronny słabł z dnia na dzień... wizyty u weterynarza i zero poprawy. Rozumiem, że owczarek niemiecki w wieku lat dziesięciu jest już psem starym, ale przecież to nie znaczy, że można lekceważyć pewne objawy... Doszło w końcu do tego, że w nocy z 13 na 14 maja pojechałam z moim czworonogiem na pogotowie weterynaryjne. Tam stwierdzono po długich godzinach raka śledziony. Guz właśnie pęknął i doprowadził do krwotoku wewnętrznego... Trzeba było podjąć decyzję, choć naprawdę nie było to łatwe... Nie wiem co bym zrobiła bez wsparcia mojej córy...
To ostatnie zdjęcie mojej Ani z umierającym przyjacielem


Niektórzy może pomyślą skąd ta rozpacz, przecież to tylko pies... Minęło już prawie dwa miesiące a tęsknota ciągle wielka. Był z nami od szczeniaka
A to pierwsze zdjęcie mojego dziecka ze swoim psem. Sprzed 10 lat


I parę innych fotek dla wspomnień



























Tylko zdjęcia mi po nim zostały. Na zawsze jednak będzie w moim sercu i pamięci. Kończę, bo łzami się znowu zalałam... Jak się pozbieram, to napiszę następny post już nie tak smutny...